Poniżej zamieszczam artykuły i wywiady z ostatnich dni dotyczące planów stworzenia kontrowersyjnego wspólnego polsko-niemieckiego podręcznika do historii dla uczniów szkół średnich.

Rzeczpospolita 18.05.08

Wspólny opis dziejów

Piotr Jendroszczyk18-05-2008,

W sobotę w Berlinie nastąpiło oficjalne rozpoczęcie prac nad polsko– niemieckim podręcznikiem historiiPierwszy tom, obejmujący okres od XVI do XVIII w., ma być gotów za trzy lata. Pisaliśmy o tym w poprzedniej „Rz”.– Nie chodzi o ujednolicanie historii, wybaczanie w imię celów politycznych, ale o naukę – ocenił wiceminister edukacji narodowej Krzysztof Satanowski. Strona niemiecka widzi w podręczniku możliwość przybliżenia niemieckim uczniom historii sąsiedniego kraju i wschodniej części Europy. – W niemieckich szkołach jest jej ciągle za mało – przyznał Holger Rupprecht, minister oświaty Brandenburgii. Projekt wspierają szefowie dyplomacji obu państw.W najbliższym czasie wybrane zostaną gremia, które powierzą opracowanie poszczególnych rozdziałów podręcznika polskim i niemieckim historykom i dydaktykom.

Źródło : Rzeczpospolita

 


Waldemar Maszewski,

BerlinNasz Dziennik 18.05.08

 

Korzystając z proniemieckiej koniunktury wśród obecnych polskich elit politycznych, zainaugurowano powstanie polsko-niemieckiego podręcznika. Polscy podatnicy staną się współfinansującymi projekt, który najprawdopodobniej przedstawi dzieje obydwu narodów w sposób relatywistyczny, a co za tym idzie - podetnie korzenie Narodu Polskiego

Zapomnijmy o historii narodowej, zatraćmy własną tożsamośćW Centrum Badań Historycznych Polskiej Akademii Nauk w Berlinie uroczyście zainaugurowano prace nad wspólnym polsko-niemieckim podręcznikiem do historii, finansowanym przez rządy obydwu krajów. Na specjalnie zwołanej w tym celu konferencji prasowej ograniczono się jednak tylko do ogólników, nie podając szczegółów tego projektu. W konferencji udział wzięli: Krzysztof Stanowski - wiceminister edukacji narodowej, Holger Rupprecht - minister edukacji, młodzieży i sportu w Brandenburgii, dr Marek Prawda - ambasador RP w Berlinie, prof. dr Michael G. Mueller - niemiecki przewodniczący Wspólnej Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, oraz prof. dr hab. Robert Traba - polski przewodniczący tej samej komisji.

Prowadzący konferencję prof. dr hab. Robert Traba z Centrum Badań Historycznych Polskiej Akademii Nauk w Berlinie poinformował, że rządy Polski i Niemiec, a także 16 niemieckich landów upoważniły współprzewodniczących Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej: czyli ze strony polskiej - jego osobiście, i niemieckiej - Michaela G. Muellera z Uniwersytetu Halle-Wittenberg, do stworzenia wspólnego, polsko-niemieckiego podręcznika do historii. Jak zapewnił Traba, głównym celem autorów projektu jest stworzenie pierwszego podręcznika odpowiadającego programowym wytycznym dla szkół średnich w Polsce i w Niemczech, między którymi są - i to należy podkreślić - spore różnice. Warto przypomnieć, że w Niemczech program szkolny z zakresu historii jest różny w poszczególnych landach, których władze same decydują, na jakim podręczniku oprzeć proces dydaktyczny.

Najpierw, w ciągu około trzech lat, ma powstać pierwsza część podręcznika obejmująca okres od średniowiecza do XVIII wieku. Będzie ona przeznaczona do nauczania historii w gimnazjach obydwu krajów w klasach VII-VIII. Zdaniem zarówno Traby, jak i Muellera podręcznik ten ma mieć "bardziej europejski charakter, z pominięciem narodowych kwestii". Nie będzie zawierał wspólnej, ujednoliconej historii, lecz będzie próbował nauczać, jak zrozumieć różne, wzajemne punkty patrzenia na dzieje (w tym wypadku Niemiec i Polski). Zdaniem Muellera, podręcznik ten nie będzie sprowadzał się zatem do poziomu historii narodowej. Przedstawi historię obu państw w "wymiarze i kontekście europejskim".
Minister oświaty kraju związkowego Brandenburgia Holger Rupprecht, który jest także przedstawicielem 16 landów niemieckich w kwestii realizacji projektu wspólnego podręcznika, jest między innymi współodpowiedzialny za jego rozpowszechnienie w całych Niemczech. Nowy podręcznik do końca tego roku powinien uzyskać akceptację zarówno polskiego Ministerstwa Edukacji Narodowej, jak i ministerstw oświaty poszczególnych landów.

Obecnie główny zarys programu edukacji, czyli system szkolnictwa w Niemczech, pozostaje pod nadzorem państwa. Jednak poszczególne landy zachowują niezależność na przykład w kwestii doboru podręczników i szczegółowego programu nauczania. Takie decyzje podejmują odpowiednie dla danego landu ministerstwa oświaty i wychowania.
Mueller powiedział, że wspólny podręcznik do historii nie będzie opisywać narodowych historii ani historii stosunków polsko-niemieckich, ale pokaże historię obu państw w szerszym kontekście europejskim.
- Dla funkcjonowania we współczesnym świecie rozumienie historii pomaga uniknąć bardzo wielu pomyłek i błędów - oświadczył wiceminister oświaty Krzysztof Stanowski. Zapewnił przy tym, że projekt będzie przygotowywany przez wybitnych specjalistów i dlatego praca nad nim będzie nawet łatwiejsza niż nad podobnym podręcznikiem niemiecko-francuskim. Ten ostatni, co należy podkreślić, zebrał fatalne recenzje. Stanowski podkreślał, że planowany podręcznik nie będzie ujednolicał historii, czy wypaczał jej w imię celów politycznych, ale spróbuje jej nauczać. Można się jedynie domyślać, że w liberalno-europejskim duchu, jednak o tym autorzy projektu uparcie milczą. - Jak mówimy o tym projekcie, to mówimy o dziesięciu wiekach, które zaczynają się w czasie zjazdu gnieźnieńskiego, a kończą w momencie, gdy Polska i Niemcy są razem w układzie z Schengen, i to jest te dziesięć wieków wspólnej historii - powiedział Stanowski, dodając, że wbrew licznym opiniom to nie jest "taka znowuż różna historia".